Menu

Narzekanie na świat i wszystko wokoło

lubię narzekać na świat i wszystko inne - to moje hobby

"zakupy."

brutaaal123

Jezeli istnieje w tym swiecie faktycznie jakas swiatynia w ktorej ludzie wchodza
w stan duchowy - to jest nia sklep.
Maly osiedlowy ropuch czy stonka,to wszedzie obowiazuja zasady te same
MASZ PRZEZYC,ZROBIC ZAKUPY I NIE DAC SIE NIKOMU.
Dla mnie to trauma,dla innych test i wyzwanie dla samego siebie,
taka mala bitwa,powtarzana co weekend,najlepiej z rodzina.
No ale dobra,bierzemy wozeczek i dzialamy.
Robienie zakupow dzieli sie dla mnie na trzy etapy,dwa dosc proste i jeden ekstremalny
Ale pokolei,wpierw jest szukanie zakupow - czyli korzystanie z listy ,ktora sobie
wczesniej przygotowalismy.Jezeli o niej zapomnimy - to najczesciej jestesmy w glebokiej
dupie.Bo choc pamietamy ,ze druga czesc matrixa nazywala sie "reaktywacja" i film
wyszedl w 2003 roku,to nie jestesmy w stanie zapamietac czegos co zapisalismy
sobie na kartke 10 minut wczesniej,i co zamierzamy potem zjesc.
Nie wiem jak to mozliwe,ale tak jest.To znaczy - ja tak mam,ale zapewne czesc z was
tez.Bo wiecie,my z jednego drzewa - tak jak to spiewal Kaczmarski.
Do ludzi w sklepie najlepiej sie nie odzywac.Najgorsi sa ci ,ktorzy tak zagaduja ,ze niby
do siebie ale tak nagle ktos gada tak ,zebys podlapal rozmowe.
Stoisz przy makaronach i ktos nagle - "noi nie ma swiderkow,hehe a mialy byc i co teraz?".
Noi tak łypie okiem ,czy podejmiesz rozmowe - "no nie ma swiderkow,swiderki wyszly..."
Wariaci,wszedzie wariaci.
Albo ci ktorzy grzebia w miesie,szukajac jakiegos niesamowitego kawałka martwego kurczaka
,jeszcze rozumiem ,ze chodzi o wage - a co za tym idzie o cene,ale bierze to babsko
15 opakowań i czyta i kazde wyrzuca spowrotem do zamrazarki ,chociaz kazde inne.
I po dzis dzien nie wiem,co im nie pasuje w tych kurczakach.
I to swiatlo sklepowe,zawsze mnie leb napierdala po 10 minutach.
Jeszcze w takich malych osiedlowych ropuchach to spoko,ale w takich supermarketach
to migrena w mig.O w slowie migrena ,jest slowo "mig" - o to jest dobry pomysl
na reklame,kupowalbym w mig,ale nie wazne.
Generalnie w sklepach wszyscy sie wydaja byc tylko po to by mnie wkurwiac,a nie robic
swoje zakupy i pojsc do domu.Albo sie toczy z wózkiem staruszka i zaglada do kazdego
kosza z przecenami,albo ustawi swoj wozek tak ,ze nie da sie przejechac,a jak juz poruszysz
jej wozek ,to pierdoli pod nosem - "nie ruszaj mojego wózka no ni ni ni..."
Albo to macanie produktów,noi w prl mieli racje z zasada: "towar macany nalezy do osoby,macającej towar..."
Glaszcze taka kota dwie godzinki,wujek alzheimer uderzy,nie pozwoli umyc w lazience rak,
pojdzie taka jeszcze do windy,zmaca swoimi paluchami brudne przyciski,i jeszcze tymi samymi
paluchami zmaca moja paprykę.Jakby mogla to by jeszcze palce do srodka wepchnela,jak ksiadz
szukajacy prostaty u ministranta.Obrzydlistwo.
Kiedys bylem swiadkiem,jak kobiecie wypadl chleb na ziemie - podniosla ,polozyla na polke i totalna wyjebka
jakgdyby nigdy nic.Ten Kraj jest przeklety,mowie wam.
Drugi krąg mojego piekla to oczywiscie kolejka,tutaj oczywiscie najczesniej
Tutaj oczywiscie zawsze dzieja sie jakies czuda:
zawsze mamy krzykacza - tak go nazwalem - ktory krzyczy zawsze "BEE ,NIE MA OTWARTEJ DRUGIEJ KASY...!"
Co okej,zgodze sie - po dzis dzien nie jest dla mnie zrozumiale ,skoro widze ,ze ludzi jest sporo.
Ale ,zeby tak na glos,tak oscentacyjnie - i ani to pomaga,ale tylko wszystkich wkurwia.
Niby ,ze niechcacy -ale gest wymowny.Przy moim wzroscie,zawsze wszyscy pchają mnie w dupe
jakkolwiek to nie zabrzmi.taka mala ironia.
i tak czlowiek istnieje drepcząc kroczek za kroczkiem w strone swiatla ,ale jakby go nie bylo
bo w kolejce mózg sie wyłącza.
zawsze musi sie trafic jakas rozmowa losowych osob ktore tematem swojej rozmowy musza
trafic w samo jądro twojego bycia.
I takie dwa slowa wystarcza,zebym mial zjebany dzien do samego wieczora,dopoki nie zaleje
mordy tanim browarem.
Jeszcze tylko wyjebac swoje produkty na ladę,i jestes w domu.Tylko jeszcze ten metalowy
szlaban,czy ta przedzialka - nie wiem czy to kurestwo ma swoja nazwe,i jestesmy bezpieczni,mozna teraz tylko odstac,i
stracic tylko te swoje minuty zycia.Jednak ostatnia faza juz sie zbliza,bo oto jest - matrona. Ja to wiem.
co innego w sieciówkach,ale w takich osiedlowych to siedza zawsze takie co nienawidza
wszystkich i wszystkiego wlasnie za to ,ze musza tam siedziec.Jakby to byla moja wina.
i zawsze jest ten sam zestaw...
"marysiaaaaaa...jaki byl kod na banany?!..."

© Narzekanie na świat i wszystko wokoło
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci